– Cześć Molly! Witajcie dzieci, jestem Remus Lupin, od początku tego roku szkolnego będę nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie. – przywitał się.
– Dzień dobry – odpowiedzieli młodzi Weasley’owie.
– Już niedługo spotkamy się w szkole, prawda, Ron?
– Taak… – niepewnie odpowiedział.
– Co, nie cieszysz się? – zdziwił się profesor.
– No właśnie, Ron, nawet nie wiesz, jak będzie mi się
nudzić w domu bez ciebie i w ogóle... bez was wszystkich!
– Ginny, to ty zostaniesz teraz sama, czyli jesteś o rok
młodsza od Rona, tak?
– Niestety… – odpowiedziała i zarumieniła się. By nie
zauważyli tego członkowie jej rodziny, odwróciła głowę. Remus Lupin zauważył to
i zastanowił się, dlaczego to zrobiła. Domyślał się, jednak nie był pewny.
Po
zakończeniu posiłku wszyscy udali się do swoich pokojów. Molly i Artur mieli
pokój dwuosobowy, Fred, George i Percy mieszkali razem, a Ginny dzieliła pokój
z Ronem, bo bardzo dobrze się dogadywali. Nazajutrz wszyscy wstali bardzo
wcześnie, zjedli śniadanie w pośpiechu i wyruszyli na King’s Cross. Pan Weasley
zaproponował Lupinowi wspólną podróż na dworzec, na co ten drugi przystał z
chęcią. Gdy wszyscy byli spakowani, wyruszyli. Od dworca dzieliło ich
kilkanaście minut jazdy. Dotarli do celu o 1030. Zostało im więc
sporo czasu do przyjazdu pociągu, musieli tylko przedostać się na peron 93/4.
Nieco utrudniały to wózki na bagaże, ale po kilku minutach wszyscy przedostali
się na właściwe miejsce stacji. Pociąg powoli zapełniał się uczniami i kilkoma nauczycielami.
Wkrótce wsiedli również Fred, George i Percy. Ron żegnał się z rodzicami,
którzy dawali mu niezbędne instrukcje. W oczach Molly można było zauważyć łzy.
– Będę tęsknić, synku! – powiedziała matka.
– Ja również, mamo – odpowiedział.
– Dasz sobie radę. Bądź dzielny! – wspierał Rona ojciec.
– Mam nadzieję, tato. Do zobaczenia przed Gwiazdką! – rzucił
przez ramię i pobiegł w stronę drzwi pociągu, gdzie czekał na niego Percy, aby
pomóc mu z bagażami.
#Potterowa
PS. Tu macie przedostatnią część tego rozdziału. Dzielę rozdział na części, bo nie mam aż tyle czasu, by się rozpisywać na kilka stron w jeden dzień. Następna część niebawem!
Podoba mi się sam pomysł na ten parring. Pierwszy raz słyszę o takim właśnie połączeniu i nie powiem, zaciekawił mnie. Chętnie poczytam dalej.
OdpowiedzUsuńNie jestem jakaś znawczynią, ale dobrze by było gdybyś pisała dłuższe rozdziały i dodała więcej opisów, choćby wyglądu miejsca, czy ubioru poszczególnych osób, albo nawet pogody ;) To chyba tyle, czekam na kolejny rozdział i życzę weny! Pozdrawiam.
Panienka Livvi
Dziękuję za komentarz ;) Postaram się coś niedługo dodać, na razie wakacyjny pośpiech itp. Ale dziękuję za miłe słowa :*
OdpowiedzUsuń